środa, 19 sierpnia 2015

Niedzielny obiad w stylu Jamiego Olivera

Moją ulubioną rozrywką ,,kanapową'' to oglądanie programów kulinarnych. Każdy ma jakiegoś telewizyjnego ,,bzika'', ja mimowolnie zasiadając przed TV poszukuję zawsze jakiegoś show kulinarnego. Uwielbiam nasze rodzime programy ,,Makłowicz w Podróży'', ,,Okrasa łamie przepisy'', ,,Ewa gotuje'', ,,Jakubiak lokalnie'', ,,Jakubiak sezonowo'', itp.... Jednakże na pierwszym miejscu nieodzownie pozostaje Nigella i Jamie Oliver. Jamie to nie tylko kucharz, to człowiek o wielkim sercu, który za cel wyznaczył sobie pomóc ludziom lepiej zrozumieć istotę pożywienia. W sferze moich marzeń do realizacji to zakup wszystkich jego książek dotychczas wydanych. Na razie przeglądałam je tylko w księgarni ale od samego patrzenia można przeżyć kulinarną ekstazę.  Moja przygoda z jego programami rozpoczęła się od Nagiego Szefa (ale był wtedy młody:)), potem prawdziwe emocje budziły we mnie jego programy o Fifteen- gdzie przy współudziale swojej fundacji pomagał naprawdę potrzebującym młodym Brytyjczykom podjąć pracę personelu w jego restauracji. Ogromną dawkę wiedzy o domowym sposobie przyrządzania brytyjskich dań można było zasięgnąć z cyklu programów Jamie w domu. Prawdziwy szok wywołały programy o żywieniu brytyjskich i amerykańskich dzieci w szkolnych stołówkach. Pod hasłem FOOD REVOLUTION, Jamie chciał pokazać ludziom jak niewielkim nakładem czasu, sił i gotówki można przyrządzać łatwe i zbilansowane domowe obiady. Już po tym co napisałam w paru zdaniach widać, że jest to człowiek orkiestra, któremu bardzo zależy na edukacji ludzi, opornych na wszelkie romanse z kuchnią czy gotowaniem. Fenomenem w tematyce programów kulinarnych okazały się serie 30 minut Jamiego i trochę mniej udane (w mojej ocenie ) 15 minut Jamiego. W nawiązaniu do tego pierwszego tytułu przygotowałam uroczysty, niedzielny obiad. Przygotowanie go zajmuje właśnie 30 minut (plus kolejne 30 na dokładne upieczenie kurczaka). Przepis jest banalny, a to co w tym czasie powstaje zasługuje na owacje na stojąco- to cytat moich zadowolonych degustatorów.
P.S. ja z całego obiadu nie zjadłam tylko mięsa- z wiadomych przyczyn:)

Roladki z kurczaka nadziewane szpinakiem, kasza jaglana, orzechowy sos i orzeźwiająca sałatka 


Roladki:

- podwójna pierś z kurczaka
- opakowanie mrożonego szpinaku
- pół opakowania mozzarelli minis
- przyprawy do szpinaku: pół łyżeczki octu jabłkowego, 2 ząbki czosnku, szczypta gałki muszkatołowej, odrobina cukru brązowego, łyżeczka masła- nabieramy łyżeczką masło
- 1 duży pomidor lub 2 małe
- odrobina masła do wysmarowania naczynia

Wykonanie:
Rozgrzewamy piekarnik do 200C, naczynie żaroodporne smarujemy cieniutko masłem, na dnie układamy plasterki pomidora.
Szpinak rozmrażamy wcześniej lub od razu poprzez powolne podgrzewanie (ważne żeby cała woda ze szpinaku odparowała). Z doświadczenia- polecam szpinak zamrożony w porcjach, a nie w bloku, ponieważ ma zdecydowanie mniej wody. Gdy cała woda odparuje przyprawiamy czosnkiem, solą, octem-zachowa piękny kolor, cukrem, gałką. Wyłączamy grzanie i dodajemy masło. Piersi z kurczaka przecinamy wzdłuż na cienkie filety, lub żeby było prościej rozbijamy je tłuczkiem i dzielimy na mniejsze porcje możliwe do zawinięcia. Każdy filet solimy i pieprzymy, pośrodku umieszczamy dwie, trzy kuleczki mozzarelli, następnie przez cały filet rozprowadzamy porcję szpinaku i rolujemy. Nie muszą być idealne, nie trzeba ich też niczym związywać. Takie ruloniki, sakiewki, układamy we wcześniej przygotowanym naczyniu żaroodpornym, przykrywamy przykrywką lub folią alu- po nakłuwaną w paru miejscach i pieczemy około 30 minut.
Jeżeli pozostanie wam szpinak, ułóżcie jego porcje pomiędzy roladkami i oprószcie mozzarellą.

200 gramów kaszy jęczmiennej gotujemy według instrukcji na opakowaniu

Sos:

-garść orzechów włoskich
- kieliszek białego wina
- czerwona cebula
- garść posiekanej pietruszki
- pieprz grubo mielony, odrobina soli i cukru brązowego

Orzechy, wino i cebulę gotujemy około 10minut, solimy i cukrzymy. Wyłączamy gaz, dodajemy pietruszkę i blendujemy. Powstaje coś na rodzaj pasty (pyszna do makaronu jako pesto) i na sam koniec mocno pieprzymy- możecie użyć pieprzu młotkowanego.

Sałatka:

- kilka liści sałaty masłowej
- 5 cieniutko pokrojonych pieczarek ( jeżeli nie macie mandoliny, to bardzo drobno je pokrójcie)
- kawałek papryki konserwowej pokrojonej na cieniutkie paski
- 2 ogórki gruntowe pokrojone tak samo jak pieczarki
Sos: użyłam mojej nagrody od Monini:)













Alternatywa: 6 łyżek oliwy, 2 łyżki aceto balsamico, odrobina cukru i soli.

Sałatę, pieczarki, ogórki i paprykę mieszamy w misce, mieszamy z dressingiem.

Sposób podania:




W razie pytań śmiało piszcie, pomogę:)