wtorek, 31 marca 2015

Rybna sałatka na kolację lub lunch

Od pewnego czasu nie jem mięsa, jednakże ryby to moja prawdziwa przyjaźń. Ich podstawową zaletą jest duża zawartość łatwo przyswajalnego białka oraz zdrowych tłuszczy niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. To właśnie wielonienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 wspomagają pracę naszego mózgu oraz systemu nerwowego.


,,Od tego, czy systematycznie uzupełniamy poziom kwasów omega-3, w dużym stopniu zależy sprawność myślenia, rozumienia, zapamiętywania, a nawet kreatywność przez całe nasze życie. Osoby, które jedzą dużo ryb, w starszym wieku wyróżniają się bystrością umysłu, rzadziej też zapadają na chorobę Alzheimera oraz demencję.''

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/kwasy-omega-3-wyjatkowy-budulec-naszych-komorek_35586.html

W zrównoważonej diecie każdego człowieka powinien występować balans pomiędzy kwasami omega-6 i omega-3 (maksymalna proporcja to 5-6:1). Nadmiar obecności omega-6 zabija korzystne działanie omega-3. Nasz organizm staje się bardziej podatny na alergie, stany zapalne, czy nawet depresje.... Dlatego tak ważnym aspektem jest włączanie ryb do diety każdego małego i dorosłego człowieka.

Dorsz, bo dziś w przepisie występować będzie właśnie ta ryba, charakteryzuje się niską zawartością tłuszczu- poniżej 1g/100g, kalorii 80kcal/100g. I co najważniejsze zawiera ok 18g białka- łatwo przyswajalnego i pełnowartościowego.  Tyle z wiedzy naukowej. Polędwica z dorsza jest przepyszną rybą, a ja podam wam najłatwiejszy, najsamaczniejszy i na pewno zdrowy sposób na przyrządzenie każdej ryby do 500g wagi:) Złota zasada, którą stosuję- pieczemy w sakiewce w folii aluminiowej (koniecznie żaroodpornej) 20 min, 200 stopni na termoobiegu. Gwarantuję efekt wow! Mięso będzie soczyste, ścięte i bardzo delikatnie. Niezastąpione przyprawy do ryby to sól, pieprz, czosnek, pietruszka/koperek i oczywiście sok z cytryny! Do tego dorzucamy malutki kawałek masła i gotowe. Oczywiście dodatki są dowolne ale czytajcie skład gotowych przypraw, gdyż często zawierają dodatki chemiczne. Warto do takiej gotowej sakiewki wlać np. odrobinę białego wina....

Rybna sałatka na lunch 

- garść liści roszponki
- 1/4 główki sałaty lodowej lub innej chrupkiej-np. rzymskiej
- 1 pomidor
- 1/2 papryki
- 1 ugotowany lub upieczony burak
- łyżka uprażonych ziaren słonecznika lub dynii
- polędwica z dorsza atlantyckiego o wadze 250-350g
- przyprawy do ryby: ząbek czosnku, pół pęczka koperku, sok z połówki cytryny, sól morska, pieprz, kawałeczek masła
- dressing: łyżeczka musztardy, soki z sakiewki po upieczeniu ryby, odrobina cukru

Wykonanie:

Rybę przyprawiamy, skrapiamy sokiem z cytryny, dodajemy masło, przeciskamy na nią czosnek, posypujemy koperkiem. Tak przygotowaną polędwicę zawijamy w sakiewkę z folii aluminiowej, tak aby w środku zostało trochę wolnej przestrzeni. Pieczemy w 200 stopniach na termoobiegu przez 20 min. W przypadku standardowego piekarnika bez tej opcji będzie 220 stopni przez 20min. W międzyczasie do głębokiego talerza wykładamy roszponkę, pokrojoną sałatę lodową, pomidora, paprykę oraz buraka. Posypujemy uprażonymi pestkami słonecznika lub dynii. Po upieczeniu ryby soki z sakiewki zlewamy do miseczki, dodajemy musztardę oraz odrobinę cukru. Energicznie mieszamy wszystkie składniki dressingu i polewamy nim warzywa. Na szczycie umieszczamy polędwicę i gotowe!
Smacznego!


piątek, 13 marca 2015

Tiramisu

Klasyka klasyki. Czy ktoś może nie kochać połączenia tłustego, jedwabistego mascarpone, żółtek i słodkich biszkoptów, przełamanych mocnym espresso? Osobiście nie znam takiej osoby. W końcu Tiramisu oznacza ,,unieś mnie", i tego właśnie odmówić sie nie da. Na wszystkie okazje, romantyczne kolacje, zajadanie smutków, spotkanie z przyjaciółmi- idealne uniesienie:) Jest jednak pewne ,,ale". Jak to bywa w przypadku prostych dań, których nie da się zepsuć, istotną rolę odgrywa tu jakość. I nie mówię o jakości miksera, chociaż marzy mi się kitchen aid w wydaniu Wonder Woman😀 mówię o jakości składników..... Jeżeli zabieramy się za ten deser, zainwestujmy w oryginalne, tluste i niechemiczne mascarpone. Niech to nie będzie jakaś tandetna podróba, próbująca w ładnym opakowaniu zastąpić smak tego niepowtarzalnego sera. Nie umiejszając innym Narodom-Włosi to jednak potrafią stworzyć delicje... Kupcie duże, wiejskie jaja z pięknie żółtymi żółtkami, zaparzcie mocne espresso z dobrej jakości kawy, dolejcie prawdziwe amaretto lub dobry gatunkowo likier kawowy-ja preferuję Baileysa. I ostatnia rzecz-biszkopty. Podłużne tzw. Ladyfingers z wyraźnie zaznaczoną warstwą dolną i górną. Mają takie wyraźne zaznaczenie pośrodku, które świadczy o dobrych właściwościach absorpcyjnych espresso.
Ogólnie unikam słodyczy ale odkąd spróbowałam tego deseru w oryginalnej, Włoskiej wersji w Białce Tatrzańskiej ( mieszka tam przecudowny Włoch Italiano in Zakopane, który sprowadza Sycylię do Polski), totalnie odpłynełam na jego punkcie😀

 Tiramisu-wersja podstawowa na 4 porcje lub małe naczynie

- opakowanie serka mascarpone 250 g
- paczka włoskich biszkoptów
- 3wiejskie jaja
- 2 kubki mocnej kawy, zaparzonej np. z kawiarki
- 80 ml amaretto lub innego likieru kawowego
- 2 łyżki cukru brązowego

Wykonanie

Zaparzamy dwa kubki kawy i przelewamy do dużego naczynia, w którym wygodnie będzie nasączać biszkopty. Do kawy wlewamy połowę likieru i całość studzimy. Do dwóch misek oddzielamy żółtka od białek. W pierwszej kolejności ubijamy na sztywno białka z odrobiną soli. Następnie po umyciu widełek miksera, ubijamy żółtka z cukrem. Ważną czynnością jest ubicie żółtek na jasną, gęstą emulsję, w której cukier będzie niewidoczny. Ta czynność jest niezwykle istotna, może trwać nawet 10 min! Następnie do żółtek dodajemy mascarpone, mieszamy na słabych obrotach, dodajemy resztę likieru. Do tej masy dodajemy ubite białka - nie na odwrót! i bardzo delikatnie mieszamy łyżką, tak aby nadać puszystości całej masie, mieszamy w jednym kierunku, starając się nie rozbić powietrza w białkach. Do małych pucharków lub jednego większego naczynia ( często używam małego naczynia żaroodpornego), układamy warstwę nasączonych kawą biszkoptów, następnie kremu oraz biszkoptów. Kończymy warstwą kremu, który obsypujemy kawą i wiórkami czekolady. Rewelacyjnie w tej roli sprawdza się czekolada Lindt gorzka intense Orange ze skórką pomarańczy oraz migdałami.

Smacznego!

czwartek, 5 marca 2015

Muszlożercy łączmy się!

Ryby i owoce morza mogę jeść codziennie. Stanowią one podstawowe źródło białka w mojej diecie. Wiem, że zdania na temat jakości ryb w supermarketach są mocno podzielone ale gdyby tak podchodzić w ten sposób do tematu żywności to popadlibyśmy w paranoję....
Prawda jest  taka, że większość dostępnej teraz żywności jest naprawdę średniej jakości. I nie mówię tu o produktach tanich... Po części jesteśmy sami sobie winni, bo kupujemy taki chłam w ładnym opakowaniu, łasząc się na kolejne marketingowe zagrywki producentów.
Z uwagi na moje zainteresowania będę wkrótce opisywać produkty lokalne i ekologiczne warte uwagi i złotówek każdego konsumenta... A teraz do rzeczy..
Danie, które dziś przedstawiam jest szybkie i łatwe w przygotowaniu. A efekt? No sami zobaczycie:) Polecam na romantyczną kolację we dwoje- dla tych początkujących też. Ponieważ dźwięki towarzyszące przy jedzeniu są niezwykle zabawne, a nic tak nie łączy jak aromatyczna micha pysznych robali:)
Jako dodatki proponuję:
- pieczywo świeże- takie jak lubicie
- makaron- każdy rodzaj
- sałatę z winegretem na zagryzkę 
lub zupełnie NIC!
Danie pewnie pojawi się jeszcze parę razy na blogu w różnych modyfikacjach, ponieważ mule to niekończąca się możliwość przygotowania ciepłego posiłku w 10 min.
Ważna uwaga- nie wlewajcie byle jakiego wina do tego dania. To nieprawda, że do gotowania używamy słabej jakości wina- ze słabej jakości produktów wyjdzie po prostu słabej jakości danie. W przypadku tak prostej potrawy, jakość jest podstawą!

Moje ukochane mule

- 1 kg świeżych małży- bardzo dokładnie opłukanych pod bieżącą wodą
- 2 szt cebuli szalotki/ 1 zwykła cebula
- 3 gałązki selera naciowego, dodatkowo garść listków z gałązek
- pół fenkułu, in.kopru włoskiego (opcjonalnie)
- mała cukinia 
- 2-3 kieliszki wina białego- np. Pinot Grigio
- dobrej jakości oliwa
- odrobina wody
- 3-4 ząbki czosnku
- strączek chilli
- garść posiekanej natki pietruszki (opcjonalnie)
- pół łyżeczki cukru brązowego, szczypta kurkumy, duża szczypta soli morskiej

Wykonanie

Wszystko przygotowujemy w dużym garnku lub bardzo głębokiej patelni. Cebulę drobno kroimy i podsmażamy na oliwie, zasypujemy cukrem i czekamy aż delikatnie skarmelizuje. W między czasie siekamy chilli- do was należy decyzja o tym, czy zostawiamy pestki. Pamiętajcie, że to właśnie w nich jest moc!, kroimy drobno seler naciowy wraz z listkami,  fenkuł na paseczki oraz cukinię na połówki plasterków. Wszystko razem chwilkę podsmażamy i dodajemy opłukane małże i zalewamy winem oraz odrobiną wody- na 3 kieliszki wina, pół szklanki wody. Przeciskamy czosnek, dodajemy kurkumę i sól. Wszystko mieszamy drewnianą łyżką i przykrywamy na ok 8-10 min. W połowie gotowania, energicznie potrząsamy całym zakrytym garem/patelnią. Po ok 8 min wszystkie małże powinny się otworzyć, wyłączamy gaz, posypujemy pietruszką i pałaszujemy- z pieczywem, makaronem lub tak o, bez niczego:)
Smacznego!

P.S. nigdy nie jedzcie muszli, które pozostały zamknięte!