wtorek, 28 lipca 2015

Domowe mleko- wydoić ziarna i orzechy

Unikam spożywania zwierzęcego mleka od prawie dwóch lat, z małymi wyjątkami o których zaraz napiszę. Powód? Uważam, że to dostępne w sklepach jest niepijalne, a poprzez proces produkcji nie ma za wiele wspólnego z prawdziwym wiejskim mlekiem. Poza tym, odkryłam ,że to mleko mi po prostu szkodzi. Ale po kolei...  Jako dziecko miałam skazę białkową, która objawiała się uczuleniem występującym po zjedzeniu produktów mlecznych. Skaza wraz z wiekiem przeminęła. Borykałam się tylko z jednym problemem dotyczącym nabiału- nie mogłam, w sumie dalej nie mogę,  jeść śmietany poddanej obróbce termicznej- np podgrzanej w zupie czy sosie. Mój żołądek po niej dosłownie umiera, a ja razem z nim. Podobne objawy zaobserwowałam jakiś czas temu po piciu mleka zwierzęcego. Dopiero na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń zrozumiałam, że przyczyna leży w mleku. Mój brzuch po kawie z mlekiem był wzdęty, napięty, bolący, a jelita nie wytrzymywały takiego obciążenia. Jedna kawka z mlekiem potrafiła rozbić cały mój dzień....  Na dzień dzisiejszy zrezygnowałam w zupełności z mleka zwierzęcego, jedynym odstępstwem jest serek wiejski, który w niewielkich ilościach spożywam i od którego chyba jestem uzależniona.....Planuję za jakiś czas i jego odstawić na rzecz produktów 100% roślinnych. Wracając do tematu mleka, z ogólnodostępnych źródeł naukowych dowiedziałam się, że przyczyną moich żołądkowych problemów może być brak enzymu do trawienia laktozy-cukru znajdującego się w większości produktów mlecznych. Jeżeli kiedykolwiek spróbujecie mleka bez laktozy to zrozumiecie dlaczego wybrałam produkty roślinne. Nie wdając się w szczegóły-jedno, wielkie FUJ. Półki sklepowe uginają się ostatnio od  roślinnych napojów mlecznych, w różnych kombinacjach: migdałowe, sojowe, ryżowe. Muszę przyznać, że ogromną niespodzianką i pozytywnym zaskoczeniem był wybór ,,mlecznych'' dodatków na tegorocznych greckich wakacjach. W bufecie śniadaniowym do wyboru były oprócz wspomnianych bezlaktozowych, mleko migdałowe, sojowe i owsiane. Każde z nich było pyszne, w sam raz do przełamania goryczki porannej kawki. Ale, ale, poczytajcie sobie składy niektórych dostępnych produktów, gdzie znów producenci pchają niepotrzebne dodatki i ulepszacze- i to w najlepszym przypadku np.cukier. Cena takiego ,,tworu'' też potrafi zaskoczyć, niestety negatywnie.... 
Nie pozostaje zatem nic innego jak przeszukanie internetu i własne próby uzyskania mleka z roślin.
Natchniona poniższą grafiką (może się wam przyda, znalazłam to w Google): 



oraz blogiem http://dietetycznie-w-kuchni.blogspot.com/, zrobiłam prawdziwe domowe mleko owsiane. Skład: owies, woda, cynamon. Cena? Cena w zależności od ceny płatków:)

Domowe mleko owsiane:

- 5 bardzo dużych kopiastych łyżek płatków owsianych górskich
- 200ml wrzątku
- 700ml wody
- szczypta cynamonu

Wykonanie:

Płatki zalewam wrzątkiem i odstawiam na około godzinę pod przykryciem. Po tym czasie blenduję je w wysokim naczyniu z zimną wodą i cyanmonem- przyznaję, że ja to robię w Thermomixie. Otrzymany płyn przeciskam przez gazę do garnka, a następnie przelewam do butelki. Trwałość to około 2-3 dni. W smaku jest fantastyczne, a konsystencją jest zdecydowanie dużo bardziej gęste niż mleka roślinne ze sklepu... Spróbujcie tej i innych kombinacji. Warto czasem zaszaleć, pokombinować, znaleźć swój smak. Ja następnym razem spróbuję dodać więcej korzennych przypraw i bakalii.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz